Prezes Fundacji OliEdu, Ewa Daros, uczestniczyła w Okrągłym Stole Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Medycznej Racji Stanu.
Pełny raport pt. „In vitro - dar rodzicielstwa. Wyzwania kliniczne i systemowe" pod redakcją naukową prof. Rafała Kurzawy i dr. Jakuba Gierczyńskiego, zwierający wnioski i rekomendacje oraz wypowiedzi ekspertów, znajduje się w linku pod fragmentem wypowiedzi Prezes naszej Fundacji Ewy Daros:
Wyzwania w zakresie zmiany wiedzy i świadomości społeczeństwa w zakresie leczenia niepłodności są olbrzymie. Nie powtórzę tych negatywnych określeń, które wyszły w ankietach na temat dzieci urodzonych dzięki procedurze in vitro. To nastawienie trzeba zmienić poprzez długoletnie kampanie:
- edukacyjne,
- społeczne.
My, w Fundacji OliEdu staramy się to robić realizując konferencje i działania edukacyjne, jednak robimy to pro bono. Na to powinny być rządowe środki. Nie może tak dalej być, że trzeba sobie zrobić przelew typu zasilenie działań Fundacji z własnej pensji, żeby móc organizować takie działania. Z naszej perspektywy należy kompleksowo edukować lekarzy, bo pacjenci dalej słyszą, że niepłodność to nie jest choroba. Należy edukować pacjentów, bo dalej niektórzy z nich wstydzą się podejmowanego leczenie niepłodności.
Należy edukować lokalne społeczności, bo pacjenci i dzieci urodzone z in vitro są stygmatyzowani w swoim środowisku zamieszkania, pracy i nauki.
To są pacjenci, którzy nas pytają, czy będzie można ukryć twarz i zmienić głos w trakcie nagrywania ich historii. To są pacjenci, którzy nie chcą stygmatyzować siebie oraz swoich dzieci. Bo nawet jeżeli rodzice są asertywni, to dziecko urodzone z in vitro, jak każde inne dziecko, jest delikatnym tworem i będzie dopiero budowało tę swoją odporność emocjonalną i psychiczną.
W zakresie onkopłodności zalecamy większą edukację lekarzy i personelu medycznego.
Pacjenci, którzy przychodzą do nas, mówią, że o możliwościach zabezpieczenia płodności dowiadują się w trakcie leczenia onkologicznego z Internetu albo od znajomych. Lekarz jest niestety na trzecim miejscu, jako źródło tej informacji. Wnioskujemy również o poszerzenie programu o pacjentów dotkniętych chorobami genetycznymi. Zadajemy pytanie:
- Dlaczego oni nie są objęci rządowym programem in vitro?
Dla wielu z nich jedyną ścieżką zdrowego, szczęśliwego rodzicielstwa jest skorzystanie z procedury in vitro. Nie możemy dyskryminować tych pacjentów. Oni często sprzedają domy, żeby poddać się prywatnie procedurze in vitro i móc założyć rodzinę w przypadku choroby genetycznej.
To jest nasze zadanie, żeby dodać pacjentów dotkniętych chorobami genetycznymi do rządowego programu leczenia niepłodności, bo ci pacjenci są pominięci i czują się dyskryminowani.

